***** 2012-02-07 17:06:50





Zima
śnieg za oknem
a człowiek myśli że w śniegu
nie moknie

śnieg
przewyższa deszcz stanem skupienia

skomentuj (0)

nowy ulubieniec 2012-02-03 21:51:56

Ile razy można go zmieniać?

Okazuje się że w nieskończoność.

Co może przyjść po grzejniku elektrycznym?

Kominek.
Ognisko.
Ciepłownia.
Słońce.

Ale największym zawsze pozostanie mężczyzna.

skomentuj (0)

suszarka spadła w rankingu. dziś moim ulubieńcem jest piekarnik. 2012-02-02 23:44:17

Misja: dogrzewanie
Czas realizacji: pobyt w domu (kilka do kilkunastu godzin)
Miejsce realizacji: przemeblowany Wilanów
Sposób realizacji: dowolny w granicach bezpieczeństwa
Koszt realizacji: Lepiej nieobliczać, może to tylko pogorszyć sytuację

Temperatura na zawnątrz osiąga wartości ujemne grubo poniżej normy. My jak dwa kalafiory siedząc pod kocem staramy się wykorzystać naturalne ogrzewanie, odnawialne źródło energii. Dziwne że jeszcze kwiatki mi nie padły, bo przy tej temperaturze nawet ropa zamarza. Samóchód jęczał zamiast jechać, papieros gasł po odpaleniu a do sklepu nie sposób wyjść nawet, jeśli w mieszkaniu nie jest najcieplej.

Zimo, wiesz co masz robić...

skomentuj (0)

refleksje 2012-01-30 15:04:46

Krzyczę, bo to wcale niejest przyjemne, jak pomysł kiełkuje w głowie. Problem tylko w tym, że cięzko go z tamtąd wyrzucić.
Pomysł, na to co mogę robić, co chcę robić. "Quo vadis?" Bo ile czasu można grzać ciepły stołek konsultanta?

Hmm. Tyle było tych małych wskazówek, na każdym kroku. Psujący się komputer, zbyt dużo przejedzonego wolnego czasu, za dużo nawarzonego piwa do wypicia. I im częściej mówię: poradzisz sobie później - tym gorzej.

A dziś?

A dziś siedzę na stołku w domu i grzeję tyłek. Pod stołem naparza mi suszarka, dostarcza ciepła odrostom. Jestem owinięta kocem, 5 świeczek na stole dogrzewa pomieszczenie a i tak 10 stopniowy mróz staje na drodze do ukochanych tropików w mieszkaniu. Czasem zdarzy sięchwila zawachania,czy mogę zdjąć sweter...? Nie,jeszcze nie.

Jakby popatrzeć na moment obecny jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
Mamco jeść.
Mam co pić (i to moge nawet powybrzydzać!).

Mam tego jedynego.

Ale nie mam tego, no!jak to się nazywa. kurcze.


Celu. Misji. Przesłania.
Zamiast drogi życia mam pole. Czasem jest to piękna łączka z kwiatuszkami, motylkami chrupkami i dziubkami, a czasem koniczynisko z krowimi kupami.
I w którą stronę się nie ruszę to nie widzę co dalej.

skomentuj (0)

M. Gawalewicz 2010-10-10 01:13:45

Życie jak jesień...
coś w nim z  blasków lata
Z uśmiechów słońca,
co przez mgły i  szarugi,
Ze złotawych blasków
wśród szarego świata,
Z kwiatów, co nigdy
nie kwitną po raz drugi...

skomentuj (0)

szklana pogoda na domaniewskiej 2010-10-10 00:54:03

Pierwsze zdanie i już brak mi słów. Jakby w moim mózgu zrobiła się dziura i żaden kurek nie chciał zatamować tych wyrazów, które wypływają jak wodospad. I myślę, myślę, im dłużej myślę, tym mniej pozostaje możliwości znalezienia odpowiedniego słowa a dziura się powiększa. Robi się wielka i czarna, a słowa się gubią.
Wypaliłam wszystkie swoje szare komórki. Białe, czarne, w prążki, ciapki i paski. Nie pozostała mi ani jedna. Znam parę takich osób, które nic w głowie nie mają, nie chcę być jedną z nich.. Jak naprawić pamięć? Jak zasadzić szare komórki aby znów wykiełkowały? Fuck.

O czym miałam pisać... o tym, że późne wieczory w pracy potrafią natchnąć człowieka. Mam plan. Jak wiele moich planów w życiu. Tylko potrzebuję motywacji, a jak narazie pozostaje mi tylko natchnienie.
Już wiem! Znajdę nasiona szarych komórek, może za motywację uda mi się wynegocjować niższą cenę. Zna ktoś dilera? Fuck.

Telefon włączony, wszystkie szyby poodsłaniane i tylko na domaniewskiej co jakiś czas zmieni się światło, samochód przejedzie czy bum zaklnie. Poza tym cisza. Drukarka raz w nocy zakwiczy, terminal druknie raport, światło zamryga. A ty siedzisz na tyłku, pracujesz jak masz siły (i motywację).. Jeśli nie, starasz się zorganizować czas w miarę produktywnie. Potrafiłabym to zrobić, gdyby nie to, że nie mam papierosów w torebce, głód zżera mnie od środka a pozatym jest sobota. Każdy może zadzwonić w nocy. Miasto nie śpi. Fuck.

I tak siedzę, i myślę. I gdyby nie brak szarych komórek, to może bym coś wymyśliła. Nic nie stworzyłam ani nie zrewolucjonizowałam, niczego nie odnowiłam ani nie poprawiłam. Jestem przeciętnym salarymanem. Nie mogę się tak dać, zawsze chciałam coś osiągnąć, zmienić, być kimś, kto wywalczył, kto zdobył i się nie poddał. Brak mi ambicji. Fuck.

A to miała być pozytywna, sympatyczna notka. Widać wszelki pozotyw odpłynął ze słowami...

skomentuj (1)

zazdrość to takie śmieszne słowo 2010-09-25 21:53:06

zaczyna się brudną Zaborczością,
a zaborczość jest mocno niewskazana i bardzo łatwo ją przedawkować
skrupulatna Analiza przychodzi z nią pod pachę. skoro 2+2 musi być 4! problem tylko, że związek liczy się w liczbach nierzeczywistych..
Później dołączają irracjonalne Zarzuty, niekończące się rozmowy, które zawsze zawierają podsteksty.
I tanie Dramaty.
Kończące się Rozwścieczającym "nie przesadzaj..."

Na szczęście przychodzi błyszczące Olśnienie. To ten rodzaj euforii, gdy przypominasz sobie, że ktoś Cię kocha, a twoja wyobraźnia jak zawsze robiła sobie z Ciebie jaja. Bo tylko ona potrafi wznieść Cię na wyżyny szczęścia a później, bez zapowiedzi, rzucić w głęboką przepaść.
Nadchodzi czas na regularny Śmiech i Ćmienie. Czyli to, co robimy razem, co jest tylko nasze i nawet wyobraźnia nie może sobie tego przywłaszczyć.
Całkiem rzeczywisty świat.
Nasz świat!

skomentuj (0)

Kurza ich parszywa, nie dojona, w galaktykę kopana, z wiaderkiem węgla kolczastym drutem przez most Poniatowskiego w te i nazad ganiana, zardzewiała morda!